Wegetarianizm – tak, czy nie?
Data publikacji: 26.08.2015r.drukujdrukuj

Kategoria: To warto wiedzieć

Wegetarianizm – tak, czy nie?

Wegetarianizm, wraz ze stale wzrastającą popularnością, zaczął obrastać w wiele niesłusznych kontrowersji. Jakże często powtarza się typowy w naszym społeczeństwie stereotyp: gdy młody człowiek zaczyna odżywiać się według zasad diety wegetariańskiej, zdaniem przerażonych rodziców ani chybi oznacza to, że tkwi w szponach sekty, względnie na skutek namowy rówieśników będzie wraz z nimi skutecznie rujnował sobie zdrowie… Takie utarte schematy myślenia świadczą niestety o mocnych niedostatkach w naszej wiedzy, choć – już na samym początku napiszmy – niepokój w stosunku do wegetarianów nie jest bezpodstawny!

Historia rozwiewa kontrowersje

Wegetarianizm był, jest i będzie częścią kultury największych religii naszego świata, włącznie z religią chrześcijańską i wyznaniem katolickim. Wiele tysięcy lat temu praktykowała go nie tylko ludność zamieszkująca Indie i tereny Bliskiego Wschodu, ale także greccy Pitagorejczycy i wielu innych filozofów i uczonych starożytnych. Pierwszych wegetarianów łączyły wspólne przemyślenia o naturze etycznej, które można prosto streścić: zwierzęta mają prawo do życia tak samo jak ludzie, i tak samo jako ludzie cierpią i czują. Pogląd taki trwał i podpisywali się pod nim najwybitniejsi myśliciele naszej cywilizacji, m.in. Leonardo da Vinci, Schopenhauer, Tołstoj, czy Einstein.

W religii chrześcijańskiej motywacja do podejmowania zasad wegetarianizmu była zgoła inna: smaczne mięso należało odrzucić z powodu przyjemności, którą dawało w czasie jedzenia. Zatem chrześcijański wegetarianizm był częścią ascezy. Także i dziś wiele zakonów, m.in. katolickich, praktykuje wegetarianizm.

Nauka wyjaśnia wątpliwości

Częstym pytaniem adresowanym do dietetyków i lekarzy jest: czy wegetarianizm to dieta na pokolenia. Odpowiedzią na to pytanie mogą być obserwacje poczynione pośród społeczności Papuasów, którzy odżywiają się od zarania swoich dziejów wyłącznie pokarmem roślinnym. I żyją w zdrowiu. Jeżeli porównamy ich ze społecznością np. Eskimosów, którzy dla odmiany po strawę roślinną w ogóle nie sięgają i którzy umierają młodo na miażdżycę i choroby serca – odpowiedź na powyższe pytanie nasuwa się sama.

Z pewnością niejednego Czytelnika „Apetytu na Zdrowie” zdziwi fakt, że przedstawiciele naszego gatunku są w stanie odżywiać się zarówno wyłącznie pokarmem mięsnym, jak i roślinnym. Jest to właśnie jeden z fenomenów rodzaju ludzkiego: możemy się cieszyć z ogromnych zdolności przystosowawczych, dzięki którym dominujemy na Ziemi… Na usta ciśnie się jednak pytanie: czy bardziej jesteśmy mięsożerni, czy roślinożerni?

Naukowcy potrafią odpowiedzieć na to pytanie: zdecydowanie bliżej nam do roślinożerców, choć nie posiadamy wszystkich ich cech! Jakie są więc nasze roślinożerna przystosowania? Po pierwsza to ruszająca się poziomo żuchwa i skład śliny, która zawiera ptialinę. Dalej: podłużny żołądek, wydzielający mniej kwasu solnego niż u typowych mięsożerców. Nie jest on jednak zbudowany tak, jak żołądek typowego roślinożercy. Kolejnymi przystosowaniami naszego gatunku do przyjmowania pokarmu roślinnego są znacznie dłuższe niż u mięsożerców jelita oraz pozbawione pazurów palce, przystosowane do zrywania owoców. Mało tego: wątroba człowieka ma piętnaście razy mniejszą zdolność do usuwania kwasu moczowego niż u mięsożerców, zatem przewaga mięsa w diecie skutkować może obciążeniem naszego organizmu moczanami, które odkładają się w nerkach jako kamienie moczanowe: „najpopularniejsze” w krajach cywilizowanych. Bardzo często zwraca się uwagę, że ewolucyjnie najbliższy człowiekowi goryl i szympans są w swym naturalnym środowisku zwierzętami wyłącznie owocożernymi. Przeprowadzono jednak eksperymenty, w których małpy te przyuczono do spożywania mięsa. Skutkowało to tym, że stan ich zdrowia ulegał znacznemu pogorszeniu i skracał się również czas życia.

Sztandarowym argumentem jest tzw. mechanizm psychologiczny zdobywania i spożywania produktów mięsnych. U typowego mięsożercy występuje nieodparta i niczym nie tłumiona potrzeba gryzienia i wgryzania się w ciało żywego zwierzęcia. Mięsożercy nie przeszkadza także konieczność picia krwi ze zranionej zdobyczy. Tymczasem człowiekowi, od najdawniejszych pradziejów, towarzyszy mechanizm całkowicie przeciwstawny: staramy się mięso piec, smażyć, gotować, wędzić, czyli robić wszystko, aby było jak najgłębiej przetworzone!

Wegetarianizm – dlaczego warto stosować?

Wegetarianizm jest zdrowy. Udowadniają to nie tylko uczeni, ale także codzienne doświadczenie milionów osób stosujących tę dietę. Badania epidemiologiczne wskazują jednoznacznie, że wegetarianie mają niższy poziom cholesterolu we krwi, nie cierpią na nadciśnienie, nie ulegają zawałom serca, nie cierpią na otyłość, bardzo rzadko zapadają na cukrzycę i nowotwory. Ogólnie – żyją dłużej niż ludzie, którzy nie stosują diety wegetariańskiej. Dlaczego tak się dzieje? Dieta wegetariańska jest dietą niskokaloryczną, dostarcza niewielkiej ilości cukrów prostych, o których szkodliwości Czytelnicy „Apetytu na Zdrowie” mogli czytać w artykule Prosta prawda o cukrach prostych (2014, nr 2). Mało tego: dieta wegetariańska jest bardzo bogata w błonnik pokarmowy, o którego dobrodziejstwach również na łamach „Apetytu na Zdrowie” pisałem (Bez błonnika żyć się nie da, 2014, nr 3). Zatem wegetarianie mają sprawnie funkcjonujący układ pokarmowy: nie cierpią na zaparcia, raka jelita grubego, czy hemoroidy. Dzięki wysokiej podaży błonnika skład ich mikroflory jelitowej jest optymalny, a co za tym idzie mogą pochwalić się nie tylko świetnymi parametrami krwi, ale także wysoką odpornością. W diecie wegetarianów mamy pod dostatkiem witaminy A, B1 i C, a równocześnie bardzo niewiele szkodliwej soli kuchennej i substancji rakotwórczych, takich jak benzo[a]piren, dioksyny i nitrozoaminy, które są ściśle związane z przetwarzaniem mięsa.

Wegetarianizm – dlaczego należy uważać?

Obecnie, coraz częściej, wegetarianizm jest jednym z wyrazów mody na zdrowy styl życia. Osoby, które praktykują wegetarianizm z takich właśnie przyczyn często i chętnie wskazują, że już sama nazwa vegetarius („roślinny”), powinna być wyprowadzona od słowa vegetabilis, czyli „zdolny do wzrostu, zdolny do odżywiania, zdolny do pobudzania życia”. Pomimo rozwiania szeregu wątpliwości już na samym początku artykułu stwierdziłem, że niepokój o osoby stosujące dietę wegetariańską jest uzasadniony. Dlaczego?

Dieta wegetariańska to dieta wyłącznie dla tych, którzy w sposób świadomy potrafią ją stosować i absolutnie nie może być elementem chwilowej mody, której uległa dana osoba. Często bowiem stosowanie wegetarianizmu polega na tym, że zbuntowany przeciw życiu nastolatek stosuje dietę wegetariańską, na którą składają się… napoje energetyczne, frytki i słodkie batoniki! To prosta droga do ciężkich chorób, czyniących w młodym organizmie często nieodwracalne zmiany. Jako pierwsze pojawiają się śmiertelnie niebezpieczne niedobory białka, którym zaczynają towarzyszyć nie mniej poważne i szkodliwe niedobory witamin i minerałów, głównie wapnia, żelaza, cynku, witamin D i B12. Są to wszystko składniki, których w produktach roślinnych jest niewiele, są słabo wchłaniane lub występują w proporcjach niekorzystnych dla naszego organizmu. Dlatego tak ważne jest dostarczanie często nietypowych produktów, względnie łączenie produktów klasycznych tak, by występował w nich np. komplet niezbędnych aminokwasów. Niedobory wymienionych składników mineralnych i pokarmowych oraz witamin prowadzą zwykle do neuropatii, niedokrwistość, krzywicy i osteomalacji, spadku odporności…

Jednak pomimo tych zagrożeń nie istnieją oficjalne, naukowe wytyczne, które odradzałyby dietę wegetariańską. Specjaliści od żywienia człowieka, zalecają jedynie, by nie stosować jej u dzieci, młodzieży, kobiet w ciąży i karmiących.

Wegetarianin jedzący mięso?

Powyższy akapit należy koniecznie uzupełnić o przedstawienie rozmaitych odmian wegetarianizmu. Semiwegetarianie stosują dietę najmniej rygorystyczną i najbezpieczniejszą, bowiem pokarmy roślinne uzupełniają produktami mlecznymi, jajami, a w ograniczonych ilościach i rzadko: rybami i drobiem. Przy wyborze tej odmiany wegetarianizmu mamy możliwość łatwego zbilansowania diety pod względem wszystkich niezbędnych do życia składników. Niebezpieczeństwo niedoborów żywieniowych jest znikome. Laktoowowegetarianin to osoba która z produktów pochodzenia zwierzęcego dopuszcza wyłącznie mleko, sery, jaja i tłuszcze zwierzęce, ale nigdy samo mięso. Laktowegetarianizm z diety wyklucza mięso, jaja i tłuszcze zwierzęce, dopuszcza zaś produkty roślinne i mleko z jego przetworami. Dieta laktoowo- i laktowegetariańska stwarzają już nieco wiesze trudności przy prawidłowym bilansowaniu.

Postawą żywieniowo skrajną i przez oficjalną naukę o żywieniu potępianą jest weganizm, który zabrania spożywania jakichkolwiek produktów pochodzących od zwierząt: mleka, nabiału, jaj, czy nawet miodu. Prawidłowe realizowanie diety wegańskiej jest zatem bardzo trudne, ale dla specjalisty – jak najbardziej możliwe. Weganizm jest także postawą życiową, która zabrania używania w życiu codziennym przedmiotów pochodzących od zwierząt, np. futra i skóry. Weganie potępiają również wykorzystywanie zwierząt do doświadczeń i do rozrywki itd.

Zatem warto, czy nie warto?

Odpowiedź jest oczywista: warto! Warto stosować dietę wegetariańską, gdyż służy naszemu zdrowiu i nie ulega to najmniejszej wątpliwości. Natychmiast należy jednak dodać, że wegetarianizm to dieta dla „wybranych”: wyłącznie dla osób, które znają skomplikowane zasady prawidłowego odżywania się produktami dopuszczonymi w diecie wegetariańskiej. Zatem lekarz, farmaceuta, dietetyk, czy technik gastronomii poradzą sobie ze stosowaniem wegetarianizmu znakomicie. „Szary człowiek”, który nie posiada podstaw wiedzy o żywności i żywieniu, nie korzystający dodatkowo z fachowej literatury, bardzo szybko doprowadzić może swój organizm do ruiny, potwierdzając tym samym obiegowy stereotyp: „wegetarianizm szkodzi”. Tymczasem jedynym winowajcą pozostaje osoba, która nieumiejętnie wegetarianizm zastosowała, nie zaś sam wegetarianizm! Ten bowiem, poprawnie i z rozsądkiem zastosowany, jest znakomitą dietą, jedną z najlepszych, które w dzisiejszych czasach można zastosować!

Jeżeli nie jesteśmy fachowcami i równocześnie nie mamy cierpliwości, by dokształcać się z zakresu zasad żywienia i uczyć się układać wegetariańskie jadłospisy: zostańmy semiwegetarianami. Ograniczmy w sposób znaczny potrawy mięsne i spożywajmy jak najwięcej roślinnych, pamiętając jednocześnie o stosowaniu mleka, produktów  nabiałowych, z mięs zaś: optymalnie mięsa drobiowego. Równocześnie będziemy korzystać ze wszystkich zdrowotnych dobrodziejstw diety wegetariańskiej!

Jeżeli natomiast ktoś w naszym otoczeniu decyduje się na stosowanie restrykcyjnej diety wegetariańskiej, z wyłączeniem jakichkolwiek produktów pochodzenia zwierzęcego, poradźmy osobie tej, aby choć w początkowym okresie konsultowała swój codzienny jadłospis ze specjalistą – żywieniowcem, lekarzem, dietetykiem lub farmaceutą. Dzięki temu będzie mieć pewność, że dieta wegetariańska przyniesie organizmowi wyłącznie korzyści zdrowotne!

Piśmiennictwo u autora.

 

Dr n. farm. Maciej Bilek


Nasze marki: